Dziwaczna bablanina na językach

Dziwaczna bablanina na językach

Daniel Kalinowski 18 kwietnia 2015

Równo sto dziewięc lat temu Los Angeles Times opublikował artykuł na temat dziwacznych wydarzeń rozgrywających się w wielkiej stodole przy Azusa Street.

Reporter tej gazety odwiedził nabożeństwo "nowej opętanej sekty", przyglądał się jak zgromadzeni "machają rękami", "tarzają się po podłodze", wypowiadają "tyrady niezrozumiałych słów".

Nie tylko samo zachowanie zgromadzonych przeraziło reportera, ale także - a może nawet bardziej - zszokowało go to, że w trakcie tego, jak się był łaskaw wyrazić, "pandemonium" czarni i biali są między sobą wymieszani. W okresie największego nasilenia rasizmu i segregacji rasowej musiało to budzić największe zgorszenie. Pewnie dlatego reporter nie wie na co bardziej być wściekłym.

Podczas spotkań, pastor - ślepy na jedno oko murzyn - zwracał się do kolejnych przybyłych i wymieniał ich grzechy, a potem nawoływał do pokuty. Przeważnie kobiety na głos modliły się na językach, często tak długo, że aż ciała odmawiały posłuszeństwa i opadały bezsilnie.

A Ty, co wiesz o historii zielonoświątkowego przebudzenia?

  • TAGI: Mówienie innymi językami | Przebudzenie | Rasizm | USA | Zielonoświątkowcy
Daniel Kalinowski

Autor: Daniel Kalinowski

Jego pasją jest studiowanie Pisma Świętego. Skończył teologię na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej (2009) i na Uniwersytecie Bangor w Wielkiej Brytanii (2012), jest doktorantem na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, wykłada w Wyższej Szkole Teologiczno-Społecznej (od 2010) i jest redaktorem naczelnym czasopisma naukowego „Studia Theologica Pentecostalia”.


© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zamieszczanych treści bez zezwolenia zabronione.