Duchowe Mont Blanc, część 2.
fot. R. Siewniak, archiwum własne

Duchowe Mont Blanc, część 2.

Radosław Siewniak 16 września 2015

Tak zaczyna się każde wyjście w góry. Musisz zabrać to, co niezbędne, by przetrwać; łachmany, które mogą ciążyć, trzeba zostawić na dole. Nie lubię się pakować, ale lubię tę procedurę: co wziąć, czego nie brać. Przemyślane sortowanie rzeczy na konieczne i zbędne.

 


Wierność marzeniom

W 2011 r. podchodziliśmy po raz pierwszy na Mont Blanc. Niestety, nieudanie. Zbyt mocno wiało. Zawróciliśmy. W tym roku wyszliśmy na szczyt. To pewna ważna lekcja: być wiernym swoim marzeniom. Być wiernym temu, co Bóg wkłada nam w serce. Spotkasz w życiu przeciwny wiatr, niesprzyjające okoliczności, zawieruchy, tak że być może nieraz będziesz musiał zawrócić. Nigdy jednak nie rezygnuj! Nie poddawaj się! Kiedy Bóg wkłada w twoje serce plan, wizję, swoje marzenie, będzie temu wierny. I ty bądź wierny!

Niecałe cztery lata temu założyłem Stowarzyszenie „Do Źródła”. Pod wpływem ewangelicznego przesłania Jezusa Chrystusa, bez usztywniających racji wyznaczonych ramami denominacyjności, naszym pragnieniem jest składanie świadectwa o niezgłębionej miłości i dobroci Boga, wskazywanie drogi zbawienia w Jezusie Chrystusie oraz zachęty i pocieszenia w Duchu Świętym. To, co u początków działalności było tylko sferą moich marzeń, dzisiaj jest rzeczywistością. Moja znajoma z USA, Kathy, w 1986 r. założyła grupę „Ballet Magnificat!”, pragnąc poprzez balet wielbić Boga tańcem. Pomimo że wielu zniechęcało ją do tego, ona była wierna pragnieniu, które Bóg włożył w jej serce. Dzisiaj „Ballet Magnificat!” jest największą chrześcijańską grupą baletową na świecie, wysyłającą dwie grupy misyjne, które podróżują po całym świecie i głoszą ewangelię. Jeżeli żyjesz na serio z Bogiem, On w sposób szczególny jest Dawcą, Twórcą twoich chęci, poruszeń, marzeń. I będą one coraz większe i śmielsze.

Wracając do obrazu gór: moje początki to Tatry. Nie myślałem wówczas o tym, że po latach będę chodził po górach Norwegii, Bułgarii, Rumunii – czy wreszcie pójdę w Alpy i Kaukaz. Nie wiedziałem, że wyjdę na Mont Blanc. Marzenia, które realizujesz, czynią cię bardziej pojemnym, abyś mógł przyjąć więcej. Tak jest w górach, ale i tak jest w życiu z Bogiem. Marzenia nierealizowane nie mają sensu. Marzenia są po to, abyś je urealnił. Kiedy przestaną mieszkać tylko w twojej głowie, dokonasz nadzwyczajnych rzeczy. Kiedy powiesz Bogu „tak”, On odpowie swoim większym „TAK”.

Planowanie, pakowanie

Tak zaczyna się każde wyjście w góry. Musisz zabrać to, co niezbędne, by przetrwać; łachmany, które mogą ciążyć, trzeba zostawić na dole. Nie lubię się pakować, ale lubię tę procedurę: co wziąć, czego nie brać. Przemyślane sortowanie rzeczy na konieczne i zbędne.

Z życiem jest podobnie. Z początku wszystko wydaje się ważne i konieczne. Z biegiem czasu najważniejsze staje się to, co stanowi „skarb w niebie”. Uczniostwo, naśladownictwo, chrześcijaństwo jest też rezygnacją z rzeczy. Świat narzuca nam: „miej więcej!”. Tysiące rzeczy, które musisz mieć, mają sprawiać, że będziesz żył prościej i szczęśliwiej, a ostatecznie zajmują i biorą w niewolę.

Chrześcijaństwo zaś ma w założeniu pewien rodzaj rezygnacji. Nie ma szans wyjść w góry, w Bożą wizję, z całym dobytkiem. Potrzebna jest segregacja i zabranie rzeczy najważniejszych. Paweł apostoł napisał do Filipian o Tymoteuszu: Nie mam bowiem nikogo równego mu duchem, kto by się szczerze zatroszczył o wasze sprawy: bo wszyscy szukają własnego pożytku, a nie – Chrystusa Jezusa (Flp. 2:20n). W tym samym liście Paweł napisał: Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk (Flp. 1:21). Umrzeć dla siebie. Umieć z „czegoś” zrezygnować. Umrzeć dla „szukania własnego pożytku”, by odnaleźć źródło, szczęście i pełnię w Chrystusie.

Etapy drogi

Na Mont Blanc startowaliśmy z wysokości 1200 m n.p.m., z miasteczka Les Houches. Mieliśmy do podejścia 3600 m, z 26-kilogramowym plecakiem. Podobnie jest w życiu – trzeba wziąć na siebie plecak swoich przywar, problemów, obowiązków, zobowiązań, trudności i iść z tym przez życie.

Tym razem podzieliliśmy wyjście na szczyt na trzy etapy. Etap I: z Les Houches (1200 m n.p.m.) do schroniska Tête Rousse (3167 m). Etap II: z Tête Rousse do Goûter (3835 m) + aklimatyzacja na 4200 m. Etap III: wyjście na Mont Blanc. Etap IV: zejście. Startowaliśmy w chmurach z chwilowymi przejaśnieniami. Było dosyć chłodno. Padał deszcz. Mieliśmy zatrzymać się w baraku Forestiere, na wysokości 2768 m.

W pewnym momencie stanęliśmy w miejscu, w którym nie było nic widać. Chmury zasłaniały wszystko, a my byliśmy na wysokości baraku, w którym planowaliśmy odpocząć i zjeść posiłek. Rozglądałem się dookoła i oprócz chmur nic nie widziałem. Chwilowe rozjaśnienie pozwoliło dostrzec barak kilkanaście metrów za nami. Kiedyś w Alpach Niemieckich gęsta mgła uniemożliwiła mi i moim przyjaciołom przejście zaplanowanej trasy. Nie znaliśmy swojego położenia, było dużo śniegu, kontynuowanie drogi było niebezpieczne. Musieliśmy zawrócić.

W każdej podróży, również w życiu, w chrześcijaństwie, ważne jest określenie własnej pozycji. To konieczne w górach. To niezbędne, kiedy chcemy gdzieś dojechać. Nie wyobrażamy sobie dzisiaj podróży bez znaków informacyjnych, map, GPS-ów i innych udogodnień. Niezbędne i konieczne jest również określenie swojej pozycji w życiu duchowym: Gdzie jestem? Kiedy wiesz, co mówi o tobie Bóg, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jestem w centrum tego Słowa czy nie? „Wszystko, co moje, jest twoje” – mówi do nas Ojciec. Czy jesteś w środku tego daru?

Fałszywe wierzchołki

Większość gór takowe posiada – to największe wyzwanie dla wspinaczy. Przez parę godzin co parę sekund możesz spoglądać na szczyt. Przyciąga on oczy siłą potężną niczym grawitacja; nie możesz się powstrzymać, by nie patrzeć na wierzchołek, swoim widokiem kuszący do dalszej wspinaczki. A kiedy się nań wdrapiesz, okazuje się, że to wcale nie szczyt. Patrząc z dołu, dałeś się zmylić. Teraz dostrzegasz prawdziwy wierzchołek o jakąś niemałą przestrzeń dalej. A może to następny fałszywy wierzchołek? Czasami zadowalamy się półdrogą, półcelem – a chrześcijaństwo to nieustanne sięganie po więcej.

  • TAGI: Ambicja | Bagaż | Góry | Marzenia | Podróż | Wiara
Radosław Siewniak

Autor: Radosław Siewniak

Chrześcijanin. Publicysta, ewangelista, założyciel i prezes Stowarzyszenia "Do Źródła" (www.dozrodla.org), wizjoner. Autor książki „Prawda głodna odwagi”. Bóg szczególnie położył na jego sercu jedność chrześcijan i głoszenie Ewangelii. Obdarzony darem niesienia nadziei oraz mówienia z miłością o Bogu i Jego pragnieniach wobec człowieka. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, kierunku fizjoterapii. Specjalizuje się w terapii manualnej i rehabilitacji neurologicznej. Miłośnik gór, wspinaczki, dobrej książki oraz piłki nożnej. W internecie można go spotkać na www.facebook.com/StowarzyszenieDoZrodla oraz www.facebook.com/radek.siewniak.


© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zamieszczanych treści bez zezwolenia zabronione.