Duchowe Mont Blanc, część 1.
fot. R. Siewniak, archiwum własne

Duchowe Mont Blanc, część 1.

Radosław Siewniak 09 września 2015

Zamierzaliśmy zdobyć Mont Blanc, najwyższy szczyt Europy. W 2011 r., z powodu załamania pogody, musieliśmy zawrócić do domu. Po czterech latach, w innym składzie, wyszliśmy na szczyt.

Tym razem trafiliśmy na cudowne okienko pogodowe. Warunki praktycznie bezwietrzne. W drodze i na samej górze przeszywająca cisza przerywana odgłosem wbijanych w śnieg raków i oddechem. „Głos delikatnej ciszy”, jak na Horebie.

Na górę zbyt wysoką...

Wejście na Mont Blanc, czyli Białą Górę, było symboliczne. Biel to symbol czystości, odnowy oraz Autora obietnicy: Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją (Iz. 1:18b).Góra – droga, cel, miejsce ostatecznego spotkania twarzą w twarz z Zasiadającym na Górze. Ale Mont Blanc to również coś więcej... Dawid, szczególnie miły Bogu człowiek, modlił się w jednym z psalmów: „Na górę zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie, Boże” (Ps. 61:3b). O to chodzi w chrześcijaństwie. Wyruszyć na górę zbyt wysoką dla nas. Wykonać pierwszy krok w Bogu to zapomnieć o słowie „niemożliwe”. Wejście na Białą Górę jest pewną analogią do wejścia w Bożą wizję naszego życia. Tym może być najpierw zmierzenie się ze swoim lękiem, strachem, zostawienie swojej przeszłości, by wejść w podróż przez miejsce ufności, pasji i służby – aż wejdziesz w miejsce swojego przeznaczenia. Przesuniesz wtedy własne granice, poszerzysz horyzonty swojego postrzegania rzeczywistości. Zaczniesz wtedy żyć mocą Ducha Świętego na swoim codziennym Mont Blanc.

Krupówki albo góry

Każde wyjście w góry jest kapitalną analogią życia, symbolem, obrazem naszej codzienności. Jadąc w Tatry, możesz pojechać do Zakopanego, aby jako jedna z wielu tysięcy osób wydeptać chodnik na Krupówkach. Możesz jednak wybrać się w góry. W chrześcijaństwie, w życiu w ogóle, jest podobnie. Możemy deptać chodnik na Krupówkach, a możemy podjąć wyzwanie, aby wyjśćw góry. Bóg wzywa! Nie przeżyj swojego życia na Krupówkach. Wyjdź w góry. Wyjdź w miejsce swojego przeznaczenia. Paweł apostoł napisał: Jesteśmy Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili (Ef. 2:10). Bóg ma dla ciebie plan, wspaniałą wizję, ale to ty musisz wejść w tę wizję! Ten krok należy do ciebie.

Wyjdź!

Z Bożym planem, z wizją dla naszego życia jest dokładnie takjak z wyprawą w góry. Podczas wspinaczki wysokogórskiej zmienia się nieustannie punkt widzenia. Na początku wyrasta przed tobą granitowa ściana mająca kilkaset metrów wysokości. Wtedy myślisz sobie: „Czy uda mi siętam wyjść? To nie jest możliwe”. Kiedy jednak podchodzisz bliżej, widzisz wąską ścieżkę biegnącą wzdłuż szczelin. Podążającnią, bez problemów wchodzisz na urwisko, które wcześniej wydawało się niemożliwe do pokonania, a potem widzisz kolejną szczelinę wiodącą w górę. W innych miejscach może będziesz potrzebował raków i czekana, może związania się liną z partnerem, ale okaże się, że się da. Można się wspiąć. Z dołu wszystko to może paraliżować. Kiedy jesteś na dole, możesz myśleć: „Nie dam rady”. W takim właśnie miejscu znalazło się mnóstwo bohaterów wiary. Kiedy Bóg przychodzi do Mojżesza z wizją jego życia, on odpowiada: „Panie, jestem jąkałą. Źle wybrałeś. Znajdź kogoś innego. Może Aaron?”. Kiedy Bóg przychodzi do Gedeona, ten ma problem z wiarą w Boga. W trakcie rozmowy odpowiada: „Wybacz, Panie mój, ale pomyliłeś namioty.

Nie jestem osobą, której szukasz. A z dzielnym wojownikiem to chybiłeś. To na pewno nie ja. Znajdź kogoś innego”. Ewenementem jest Jonasz, który nawet nie wchodzi z Bogiem w dialog, tylko zamiast udać się 800 km na wschód, ucieka 2500 km na zachód. W przeciwną stronę.Jednak każda z tych osób stała się narzędziem w Bożych rękach.

Co dzień stajemy przed decyzją: Komu zaufam? Kogo posłucham? Czemu podporządkuję wybór? Czy temu, jak sam siebie postrzegam, czy temu, jak widzi mnie Bóg? Mojżesz widzi w sobie jąkałę, Bóg widzi w nim wybawcę Izraela. Gedeon widzi w sobie tchórza, Bóg widzi dzielnego wojownika. Jonasz nawet z Bogiem nie rozmawia, a Bóg wie, że pomimo jego skomplikowanej i buntowniczej natury 120 tys. pogan uwierzy Bogu. Każdy z nich stanął w miejscu „to się nie uda”, „to nie dla mnie”. Każdy z nich wchodził w Boży plan stopniowo, aż wyszli na „górę zbyt wysoką dla siebie”. Może ty widzisz siebie w podobny sposób jak wyżej wymienieni bohaterowie. Może brak ci predyspozycji. Widzisz swoje braki, słabości. Ale Bóg właśnie takiego cię wybiera i zaprasza do wejścia w Jego zamysł dla twojego życia. Początkowo może to przekraczać twoje wyobrażenia i być „górą zbyt wysoką”. Do czasu, aż powiesz „tak” i wyruszysz na swoje Mont Blanc.

  • TAGI: Duch Święty | Góry | Odwaga | Podróż | Wiara
Radosław Siewniak

Autor: Radosław Siewniak

Chrześcijanin. Publicysta, ewangelista, założyciel i prezes Stowarzyszenia "Do Źródła" (www.dozrodla.org), wizjoner. Autor książki „Prawda głodna odwagi”. Bóg szczególnie położył na jego sercu jedność chrześcijan i głoszenie Ewangelii. Obdarzony darem niesienia nadziei oraz mówienia z miłością o Bogu i Jego pragnieniach wobec człowieka. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie, kierunku fizjoterapii. Specjalizuje się w terapii manualnej i rehabilitacji neurologicznej. Miłośnik gór, wspinaczki, dobrej książki oraz piłki nożnej. W internecie można go spotkać na www.facebook.com/StowarzyszenieDoZrodla oraz www.facebook.com/radek.siewniak.


© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zamieszczanych treści bez zezwolenia zabronione.