Chopiec, który wrócił z nieba, nigdy w nim nie był
fot. Freepik

Chopiec, który wrócił z nieba, nigdy w nim nie był

Daniel Kalinowski 21 stycznia 2015

Alex Malarkey ponad 10 lat temu uczestniczył w wypadku, po którym znalazł się w śpiączce. Po wybudzeniu opowiadał, że był w niebie, rozmawiał z Jezusem, ale wrócił. Parę dni temu chłopiec przyznał, że wszystko zmyślił, a wydawca jego książki „Chłopiec, który wrócił z nieba" wycofuje egzemplarze ze sprzedaży - wcześniej sprzedając miliony kopii, dając zarobić ojcu Alexa.

Historia Alexa uczy nas – chrześcijan tęskniących za niebem – że trzeba mieć więcej dystansu do podobnych świadectw. Przede wszystkim nasza tęsknota za niebem nie może stać się wymówką od sprawdzania, czy dane objawienie jest zgodne z tym co mówi Pismo Święte. Już w czasach Pawła po zborach podróżowali tzw. arcyapostołowie, którzy swój autorytet budowali na objawieniach, zwodząc tym samym ludzi, odciągając ich od Słowa.

Po drugie, podróże po zaświatach są stare jak świat. Pierwszymi tekstami, które przynosiły informacje o tym co jest po drugiej stronie, zaspokajając ciekowość i lecząc lęk przed nieznanym, były sumeryjskie i mezopotamskie „Zstąpienie Inanny do podziemi” i „Epos o Gilgameszu”. Żydzi znali je bardzo dobrze, ponieważ byli uczeni pisania przez kopiowanie tych dzieł literackich. Siłą rzeczy znali je więc na wskroś, co czuć czasami czytając Biblię. Sami też zaczęli pisać podobne utwory, do których należy „Księga Henocha”, opisująca podróż tytułowego bohatera po zaświatach i rozmawiającego z różnymi niebiańskimi istotami. Moda na pisanie tekstów uchylających rąbka tajemnicy życia po śmierci trwała i trwa do dziś. Nigdy, żaden z podobnych tekstów nie został uznany za natchniony czy objawiony, nigdy, aż chciałoby się powiedzieć, do dziś.

Po trzecie w końcu, jest różnica między "być" a "widzieć". Pismo mówi, że można mieć wizję nieba, tak jak miał ją na przykład Apostoł Paweł, Szczepan lub Jan. Paweł nie jest pewien czy było to w ciele czy poza ciałem i my nie powinniśmy decydować za niego. Jan i Szczepan mówią wyraźnie, że mieli wizję i nie mieli co do tego żadnej wątpliwości.

Sam Jezus także wypowiada się na interesujący nas temat mówiąc: "A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy" (J 3,13). W innym miejscu dodaje, że udaje się do nieba aby przygotować nam tam mieszkanie, a gdy skończy, wróci po nas, abyśmy byli gdzie i on jest. Kolejność jest prosta: Jezus wraca po swój lud i zabiera go do nieba. Taka jest zasada. Są jednak od niej wyjątki, do których należą postacie Enocha, Eliasza, być może Mojżesza, być może Łotra z krzyża, być może męczenników. O nikim jednak nie możemy powiedzieć, że wrócił z nieba.

Daniel Kalinowski

Autor: Daniel Kalinowski

Jego pasją jest studiowanie Pisma Świętego. Skończył teologię na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej (2009) i na Uniwersytecie Bangor w Wielkiej Brytanii (2012), jest doktorantem na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, wykłada w Wyższej Szkole Teologiczno-Społecznej (od 2010) i jest redaktorem naczelnym czasopisma naukowego „Studia Theologica Pentecostalia”.


© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zamieszczanych treści bez zezwolenia zabronione.