Depresja. Czas coś zmienić.

Depresja. Czas coś zmienić.

Bogna Kuczyńska 18 grudnia 2012

Noc ducha, demon w ciągu dnia, brak nadziei, ciemność, rozpacz, strach, apatia – depresja. Może dotknąć każdego. Chorują na nią zarówno biedni, jak i bogaci. Samotni i posiadający rodziny, młodzi, starzy, kobiety, mężczyźni. Zwykli ludzie i wybitne jednostki. Pomimo tego, że chcielibyśmy żeby było inaczej: wierzący i niewierzący.


Obecnie na całym świecie choruje na depresję 121 milionów osób, a w tym roku 850 tysięcy prawdopodobnie popełni samobójstwo z jej powodu. Statystyki mówią także, że około 50 procent chorych nie zwraca się do nikogo o pomoc, zazwyczaj powodowani niewiedzą, gdzie jej szukać lub lękiem i wstydem przed wizytą u psychiatry czy psychoterapeuty.

Wydaje się, że temat depresji jest szczególnie wrażliwym w gronie osób wierzących. Często uważamy, że oddając swoje życie Bogu będziemy już odtąd przeżywali wewnętrzny pokój i radość niezależnie od okoliczności życia. Niektórzy idą jeszcze dalej, wierząc, że relacja z Bogiem uchroni ich przed trudnościami, chorobami czy cierpieniem. Stąd już niedaleko jest do kolejnych wniosków, że skoro zapadamy na depresję, musi to być skutek braku duchowej dyscypliny, trwania w grzechu lub wpływów demonicznych. I oczywiście może to być prawdą w niektórych przypadkach, jednak w większości zapadamy na depresję tylko dlatego, że jesteśmy ludźmi.

W ciemnej dolinie

Żyjąc na ziemi, oprócz radości, szczęścia i miłości, doświadczamy także smutku, rozczarowań, rozpaczy, konfliktów, stresu, zranień. Pomiędzy szczytami, bywają głębokie doliny. Tak po prostu jest. Możemy zatem powiedzieć, że istnieją momenty w naszym życiu, kiedy depresja jest czymś normalnym w zaistniałych okolicznościach. Czasem musimy się zatrzymać, dać sobie czas na doświadczenie smutku, żalu, przeżycie żałoby. Nie lubimy nieprzyjemnych uczuć, próbujemy je zagłuszać jedzeniem, alkoholem, lekami, seksem, pracą, życiem towarzyskim, ale też sztuczną radością czy pozytywnym wyznawaniem. Nie uciekajmy od trudnych uczuć. W Księdze Kaznodziei Salomona czytamy, że pod wpływem smutku serce staje się lepsze (Księga Kaznodziei Salomona 7,2). Jest to niezbędny element naszego dojrzewania.

W tego rodzaju przeżyciach ciągle jednak towarzyszy nam nadzieja na wyjście z trudnego okresu, jesteśmy w stanie zachęcać swoją duszę, by radowała się w Bogu, Boża obecność staje się pocieszeniem, potrafimy dostrzegać też pozytywne elementy w naszym życiu. Ulgę przynoszą też obecność innych osób, odpoczynek, muzyka, książka, hobby.

Chory na rozpacz

Czym innym jest depresja, która jest chorobą. Może pojawić się jako chroniczny stan przeżywanego smutku, narastać jako przewlekłe zmęczenie lub wybuchnąć nagle w najmniej spodziewanym momencie naszego życia. Jest chorobą i jako taką należy ją leczyć. U jej podstaw leży zaburzona równowaga substancji biochemicznych w mózgu.

Skąd się bierze choroba

Ogólnie mówiąc, przyczyny depresji dzieli się na dwie kategorie: biologiczne i psychologiczno-społeczne.
Przyczyny o podłożu biologicznym związane są z odziedziczonymi genami, zmianami hormonalnymi (okres dojrzewania, ciąża i menopauza u kobiet, choroby tarczycy), rozwijającymi się chorobami i skutkami ubocznymi leków, brakiem dbałości o potrzeby ciała – brak snu, zła dieta, brak aktywności fizycznej, przewlekły stres. Tutaj zaburzona chemia mózgu wpływa na to, co się z nami dzieje.

Depresje o podłożu psychicznym czy społecznym dotyczą sfery emocjonalnej, poznawczej, duchowej lub relacyjnej. Tutaj wydarzenia życiowe i ich odbiór zmienia chemię mózgu. W tym przypadku przyczyną depresji mogą być doświadczenia związane z warunkami w jakich się żyje. Uzależnienia, konflikty w rodzinie, zbyt wysokie wymagania, których nie można spełnić, poczucie odrzucenia, to najczęściej są przyczyny depresji u dzieci i młodzieży. Depresję mogą wywołać różnego rodzaju straty życiowe, takie jak utrata pracy, majątku, pozycji, zdrowia. Do czynników, które bardzo często wywołują depresję należy śmierć bliskiej osoby, rozwód czy długotrwałe rozstanie.

Bardzo często na depresję zapadają osoby, które widzą, że nie mają żadnego wpływu na swoje życie, że ich wysiłki i próby zmiany nie przynoszą efektów, czują się bezradne wobec okoliczności.

Z kolei według niektórych psychologów, przyczyną depresji są negatywne myśli na temat świata, siebie i przyszłości, bo negatywne myśli powodują negatywne emocje. To, jak myślimy, ma wpływ na to, jak się czujemy. Nie bez powodu Biblia wzywa nas do pozytywnego nastawienia, szukania tego co dobre, radowania się, opierania swojego życia na Bożych obietnicach, przemiany myślenia.

Odrzucony przez Boga?

Przyczyną depresji bywa też grzech i poczucie winy. Człowiek, który zbuntował się przeciwko Bogu, może i powinien odczuwać głęboki smutek, którego nie złagodzą żadne rozrywki czy przyjemności. Złe samopoczucie okaże się zbawienne, jeśli przywiedzie go do opamiętania.

W przypadku depresji musimy być jednak bardzo ostrożni. Jeśli chodzi o rzeczywistą winę, wtedy potrzebna jest pokuta i przyjęcie przebaczenia. Jednak trzeba pamiętać, że nierealistyczne poczucie winy jest jednym z objawów towarzyszącym depresji. Bardzo często osoby w depresji czują się przeklęte przez Boga, potępione, mówią o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Godzinami rozmyślają nad swoimi przewinieniami, a wyznawanie win nie przynosi im ulgi. W takich przypadkach w pierwszej kolejności potrzebna im jest pomoc medyczna, potem dopiero duchowa.

Jak ją rozpoznać?

Uważa się, że jeśli objawy zaburzenia nastroju trwają ponad dwa tygodnie, należy szukać pomocy. Depresja, podobnie jak inne choroby, im jest wcześniej rozpoznana, tym łatwiej ją wyleczyć.

Objawy depresji, niezależnie od pierwotnej przyczyny, dotykają całego człowieka, jego ciała, psychiki i ducha. Symptomy mogą być różne u każdego człowieka. Wśród najczęściej wymienianych pojawiają się zaburzenia apetytu, człowiek je zbyt mało lub dużo, z czym wiąże się utrata lub przyrost kilogramów w krótkim czasie. Dalej, problemy ze snem, chory nie może zasnąć, wybudza się wcześnie rano lub jest nadmiernie senny i śpi przez wiele godzin, a jednocześnie odczuwa nieustanne zmęczenie i brak energii. Cierpi na różne bóle i dolegliwości, dla których nie można znaleźć organicznej przyczyny, może przeżywać lęk i napady paniki, zaczyna wolniej mówić i się poruszać, czasem może towarzyszyć mu silny niepokój i pobudzenie. Nastrój jest obniżony, człowiekowi towarzyszy poczucie bezradności, bezwartościowości, brak nadziei, traci zainteresowanie rzeczami, które do tej pory sprawiały mu radość. Nie jest zdolny do odczuwania pozytywnych emocji, czuje się pusty, wypalony, może mieć problemy z koncentracją, a wykonanie najprostszych rzeczy wymaga wielkiego wysiłku.

Człowiek czuje się, jakby poruszał się z ołowianym płaszczem na plecach lub brodził po uda w śniegu. Myśli na swój temat są bardzo krytyczne, zawierają poczucie winy, wstydu, braku wartości. Obecne i przeszłe doświadczenia interpretowane są w sposób negatywny, tak jakby człowiek był w stanie dostrzegać tylko ciemne strony rzeczywistości, jakby wszystko co dobre zniknęło z naszej historii. Skupiamy się na tym, co się nie udało. Mogą pojawić się przekonania, że człowiek cierpi na nieuleczalną chorobę, zagraża mu ruina finansowa czy towarzyszy mu poczucie winy za popełnione grzechy. Przyszłość wydaje się być pasmem cierpienia i beznadziei, gdzie jedyną ulgę przynoszą myśli o śmierci. W sferze duchowej człowiek odczuwa, że został opuszczony przez Boga, że jego modlitwy dochodzą tylko do sufitu, może pojawić się złość lub rozczarowanie względem Boga, a nawet wątpliwości, czy On w ogóle istnieje i czy wiara ma sens.

Biblijne przykłady zmagań z depresją

Depresja, wcześniej określana jako melancholia, towarzyszy ludziom od tysięcy lat, piszą o niej filozofowie, poeci, duchowni. Pismo Święte, które szczerze opisuje rozliczne przypadłości człowieka, również podaje przykłady przeżywania depresji przez Hioba, Jonasza, Eliasza. Także niektóre psalmy są poetyckim zapisem emocji przeżywanych w stanie depresji: „Umieściłeś mnie w najgłębszym dole, w ciemnościach, w głębinach, gniew twój ciąży na mnie, a wszystkimi nawałnicami twymi przytłoczyłeś mnie. Jestem zamknięty, bez wyjścia. Dlaczego, Panie, odtrącasz duszę moją, ukrywasz przede mną oblicze swoje?”(Psalm 88); „Dopókiż Panie, będziesz mnie stale zapominał? Dopókiż zakrywać będziesz oblicze swoje przede mną? Dopókiż mieć będę zmartwienie w duszy, a strapienie w sercu – codziennie? (Psalm 13). Sam Pan Jezus dobrze znał ten stan: „Począł się smucić i trwożyć.(…) smętna jest dusza moja aż do śmierci” (Ewangelia św.Mateusza 26, 37-38).

Czemu mnie to spotkało?

Jako ludzie wierzący, ufamy, że cokolwiek spotyka nas w życiu, Bóg sprawuje nad tym kontrolę i jest wstanie wykorzystać to dla naszego dobra. Czasem skupiamy się na zadawaniu pytania „dlaczego”, na które nie zawsze znajdujemy odpowiedź. Wtedy lepiej zapytać „po co”, czego ta sytuacja może mnie nauczyć?

Bardzo często mówi się, że depresja pojawia się po to, abyśmy zrozumieli, że czas coś zmienić w życiu. Co? Na to każdy będzie musiał poszukać własnej odpowiedzi.

Dla kogoś może to być konieczność zadbania o swoje zdrowie fizyczne. Szczególnie osoby zaangażowane w służbę innym, poprzez chroniczne zmęczenie, przepracowanie czy nałożone na siebie wymagania, doprowadzają się do stanu chorobowego. Jesteśmy jednocześnie ciałem, duszą i duchem. Nie da się zaniedbywać któregoś z elementów bez konsekwencji dla reszty.
Kto inny będzie musiał zmierzyć się ze swoją przeszłością, być może przejść przez proces przebaczenia. Ktoś inny rozpocznie pracę nad swoimi przekonaniami, by nie ulegać nastrojom depresyjnym. Jeszcze inni będą musieli pogodzić się ze stratą jakiegoś „skarbu”, który chcieli gromadzić tu na ziemi. Z pewnością depresja jest czasem, który zachwieje podstawami naszej wiary, może nawet budowla stworzona z naszych wyobrażeń runie zupełnie. Będzie trzeba zacząć budować ją na nowo, teraz może z większą pokorą, że czasem nie jesteśmy w stanie poznać czy wytłumaczyć Bożych dróg.

Nasze cierpienie, jeśli mu pozwolimy, może sprawić w nas większą wrażliwość na cierpienie innych. Czasem też, dopiero przejście przez depresję pozwala docenić naszą codzienność.

Uchwyć się Słowa Bożego

Jeśli doświadczasz depresji, pamiętaj, że to choroba, w której nie możesz ufać ani temu jak się czujesz, ani temu co myślisz. Jedyną pewną rzeczą jest Słowo Boże, spróbuj się go uchwycić i wierzyć, że Bóg przeprowadzi Cię przez ciemną dolinę. Jak ktoś powiedział, „nie zapominaj w ciemności tego, czego nauczyłeś się w świetle”. I poszukaj pomocy.

Bogna Kuczyńska

Autor: Bogna Kuczyńska

Żona pastora Arka, którego od lat wspiera w pracy na rzecz zielonoświątkowej wspólnoty z ul. Siennej w Warszawie. Mama wspaniałej trójki: Moniki, Szymona oraz Piotrka. Pedagog specjalny, psychoterapeuta, dyrektor Chrześcijańskiej Poradni przy Zborze Stołecznym KZ, wykładowca w Wyższej Szkole Teologiczno-Społecznej, zajmuje się nadzorowaniem administracji zborowej, śpiewa i sprawuje opiekę duszpasterską w chórze Sienna Gospel Choir.


© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie zamieszczanych treści bez zezwolenia zabronione.