Muszę się przyznać, że dość długo żyłam w kompletnej nieświadomości, jakiego rodzaju emocje wywołuje odbywający się właśnie Festiwal Nadziei. Tych negatywnych, bo pozytywne wydawały się oczywiste.
Zastanawiam się, co czują dzisiaj członkowie wspólnot chrześcijańskich, powstałych w wyniku działalności misyjnej bądź nauczającej Ekmana? Tym bardziej, że ich lider i nauczyciel ogłosił, że przejście na katolicyzm jest jego „prywatną decyzją”.
Kiedy patrzymy na gospodarstwa i połacie ziemi uprawnej, czego jest najwięcej - miedzy, nieużytków czy obsianych pól? Nawet w krajach pustynnych możliwe jest zebranie dużego plonu. Wydaje się, że zbyt szybko oceniamy i minimalizujemy misyjne zbiory.
Żeby dobrze przewodzić, trzeba mieć szacunek dla samego siebie, ale z drugiej strony być normalnym człowiekiem, bez przesadnej tytułomanii, dystansu i religijnej gadki, bez przesadnie duchowych wpisów na facebooku.
Dzięki uczestniczeniu w spotkaniach, na których nie jesteś anonimowy, uczysz się stawiać z ufnością kolejne kroki wiary. Masz większą motywację, by przełamywać własne obawy i podejmować decyzje, które stają się błogosławieństwem dla twojego życia!
Gdy młody pasterz wychodził naprzeciw filistyńskiego olbrzyma, muzycy szykowali już w myślach listę pogrzebowych pieśni, a kaznodzieja szukał pośpiesznie cytatów o nadziei zmartwychwstania. To nie mogło się udać.