Mówiąc o niesystematycznej obecności w kościele, podkreślasz jednocześnie, że starasz się to nadrobić i korzystasz ze współczesnych form przekazu. Nie jestem tym zaskoczony.
Wybrana Pani! Za Słowem Bożym zachęcam, abyśmy cieszyli się, że w Kościele są dzieci, młodzieńcy, matki i ojcowie, młodzi i starsi, wdowy - i my wszyscy, ufam z nadzieją, chcemy służyć jak najlepiej Bogu i sobie nawzajem.
Z pewnym wewnętrznym oporem, ale i ze zrozumieniem przyjmuję, żeby darować sobie miłe słowa na początku każdego listu, bo jak słusznie zauważyłaś, skoro rozmawiamy, a w dodatku zaczynamy jeszcze pisać - to najlepsze znaki naszej więzi. I niech tak zostanie.