Jak obiecałem tydzień temu, streszczę książkę pt. „Moc błogosławieństwa ojca”, którą napisał Henryk Wieja – lekarz i pastor z Ustronia, ojciec dwójki dorosłych dzieci.
Kiedy przychodzi nam rozpocząć wielką rzecz, musimy być gotowi na to, że przez długi czas to będzie mała rzecz. Może się wtedy wydawać, że to, co się właśnie wydarza, jest nieciekawe i niewarte uwagi…
Jak tu przeżyć w tym strasznym świecie, jak być dobrym rodzicem dla dziecka, skoro dziecko potrzebuje miłości i dyscypliny i to ma się nie wykluczać. Na razie jest łatwo…
Czyli „porządek musi być”. Po dwóch tygodniach oswajania się z nową sytuacją zauważyliśmy, że i nasz syn potrzebuje się oswoić. Nie tylko z nami, ale też z rytmem dnia.
To nie koniec, to początek – odkryliśmy z A. po paru dniach spędzonych z Fi. w domu. A początki bywają trudne, zwłaszcza że trudno się odciąć od pracy i trudno dopilnować intymności.
Położyłem rękę na główce i powiedziałem: - Błogosławię cię, Filemonie, w imieniu Jezusa i ogłaszam, że będziesz zdrowy, silny i mądry i będziesz bożym mężem, będziesz zawsze odważny i sprawiedliwy.