Wrócić do pracy i pozostać wolnym jak na wakacjach? Powrót do rzeczywistości (i do blogowania) z takim celem może być trudny. Bo wakacje to czas zupełnie odmienny. A obowiązki czekają…
Nie zamierzam rozwodzić się nad tym, jaki Fi. jest długi i jak wpycha sobie pięści do oczu – zupełnie jak tatuś, czyli ja. Opowiem raczej o tym, jak ja się czuję, będąc synem swego ojca.
W tym tygodniu nie napiszę o: historii i technikach łucznictwa wojennego, ani o mononukleozie, która wstrzymała mnie od pisania przez trzy tygodnie, ani o Ani, ale o… dzieciach, synach, ściślej mówiąc.
Jak to jest z cudami? Wierzyć? Nie wierzyć? Żyć tak, jakby ich nie było, czy może doszukiwać się ich wszędzie? W powszednim życiu nie wydaje się to istotne, ale… to tylko pozory.
Zaczynam pisać bez konspektu i nawet bez przekonania, że zapełnię kartkę. Wiem jedno: tym razem należą się duże brawa dla mojej żony, to znaczy przyszła pora, żeby napisać coś o… mamie.
Niedługo (w niedzielę) będzie Dzień Ojca. Dzień taty. To dla mnie pierwszy dzień taty, w którym sam jestem tatą i dostanę od mojego syna prezent - najlepszy prezent, jaki mógłby mi dzisiaj dać: po prostu to, że JEST.