Gdy zaczynałem swoją przygodę z powołaniem, nie do końca byłem świadomy, w jaką drogę wyruszam. Miałem wtedy jeszcze dość idealistyczne wyobrażenie na temat Kościoła, ludzi wierzących i służby dla Pana. A okres studiów biblijnych nie tylko nie stępił, ale jeszcze bardziej wyostrzył mój apetyt na pracę w Kościele.